Kosmetyczni ULUBIEŃCY lata

Kosmetyki…. temat rzeka 😉 uwielbiam rozmawiać o kosmetykach, pielęgnacji. Mimo, że mam cerę mieszaną to jest ona odwodniona i przez to bardzo kapryśna. Od mojej diety (lub jej braku) też bardzo wiele zależy.

Kosmetyki STARAM SIĘ wybierać rozsądnie. Jednak oglądanie Youtube i blogów nie pomaga w zachowaniu rozsądku i minimalizmu kosmetycznego… 🙂

Zacznijmy od wieczornej rutyny bo zajmuje więcej czasu (żeby rano było z górki 😉

Do oczyszczania w okresie letnim polubiłam się z serią oczyszczającą od Ziaji- Liście Manuka.

Żel do mycia twarzy w połączeniu z Foreo (luna mini 2) spisuje się całkiem dobrze, myje ale nie przesusza 😉 Ja myje twarz dwa razy. Najpierw z makijażu, później do czysta.

Tonik przyjemnie odświeża i przygotowuje skórę na kolejne kroki pielęgnacji. Nie używam go zgodnie z zaleceniami producenta…zamiast na wacik, spryskuję nim bezpośrednio twarz. Nic mi się nie dzieje, mimo że mam wrażliwe oczy, a bardzo mi to skraca czas pielęgnacji.

Następnie krem na noc z Vichy Slow Age mmmm jaki to jest dobry krem! Żelowy, odżywczy – napakowany witaminami, antyoxydantami i żelem hialutonowym. Jest na tyle bogaty, że za szybko się nie wchlania. Co 2-3 dni nakładam go jako maseczkę całonocną i rano buzia jest jak nowa. Miękka, nawilżona, rozświetlona i uspokojona. Taka jak lubię 😉

Pinita Colada z The Body Shop to typowy umilacz wieczoru z dobrym składem 😉 ulubieniec poprzednich wakacji i W tym roku jak zobaczyłam, że jeszcze jest dostępny to od razu się zaopatrzyłam!

Uwielbiam ten zapach! Sama nie wiem czy jest bardziej kokosowy czy ananasowy. Zapach utrzymuje się dość długo na mojej skórze, a dzięki dobremu składówi nie przesusza mojej skóry. Nie potrzebuję już balsamu do ciała.

Poranek to powtórka z rozrywki. Żel ten sam i tonik ten sam 😉

Następnie serum – żel z Vichy 89 mineral. To napakowany minerałami żel hialuronowy. Daje odczuwalny efekt rozswietlenia i liftingu. Z nawilżeniem to szaleństwa nie ma ale dzięki bogatej pielęgnacji wieczornej to nie potrzebuje nic extra. Wchłania się w sekundę po rozsmarowaniu. Dzięki temu zanim wstrząsnę wystarczająco mój niezastąpiony spf to żel jest już wchłonięty.

Spf. Mam nadzieję, że każdy używa 😉 O zaletach stosowania spf chyba nie muszę pisać? Ja bez spf nie wychodzę z domu. W tym roku baaardzo polubiłam się z spf 30 uva i uvb od Riemann P20. Jest to średnio przyjazny skład, nie oszukujmy się, jednak działa do 10h ciągiem. Bez potrzeby dosmarowywania. Działa i za to go lubię. Nie lubię jednak jego formy sprayu, wolę krem, który jest zawsze i wszędzie wyprzedany… A spray muszę najpierw na dłoń A dopiero później na twarz, ponieważ mam wrażliwe oczy, które łzawią przy kontakcie z każdym KAŻDYM spf….

Chcecie ulubieńców niekosmetycznych? Dajcie znać w komentarzach.

Pozdrawiam!

Advertisements