podróże,  travel

Lizbona! Portugalia part. I

Dziś jest TEN dzień, w którym w końcu zebrałam się w sobie i nareszcie piszę post o Lizbonie… Już nie mogłam dłużej zwlekać bo wiem, że parę osób czeka! 😉

Uwielbiam to miejsce. I nie spodziewałam się, że aż tak mi się tu spodoba. 😉 Tu jest pięknie i tu jest baaardzo smacznie! Jednak o jedzeniu jest taaak dużo do powiedzenia, że zrobię osobny wpis.

W Lizbonie byliśmy w połowie czerwca. I to był strzał w 10! Ponieważ przez cały prawie czerwiec Lizbona obchodzi Festas de Lisboa czyli impreza w Lizbonie! Tak faktycznie było. Wszędzie koncerty, wystawy, warsztaty i przedstawienia. Radosna biesiada i potańcówka. Najbardziej huczna między 12 za 13 czerwca, podczas “imienin” św. Antoniego, który jest patronem Lizbony i małżeństw.

Ulice udekorowane girlandami, wypełnione ludźmi, muzyką grają na żywo i najciekawsze – zapachem grilowanych sardynek!

Budynki nie oszukujmy się … zaniedbane ale przez bujną roślinność i historię w nich zawartą mają swój urok. Nie zabrakło także kafelek ozdobnych – wizytówki Lizbony, Porugalii.

Tak zdobionych budynków jest naprawdę sporo. Tak samo dużo jak i żółtych tramwaji i wind… kolejny symbol miasta.

Kukam z najsłynniejszej linii tramwajowej nr 28. Tramwaj jedzie przez prawie całe miasto, dzięki temu można zobaczyć najważniejsze zabytki i uliczki, ale jest małe ale… no może nie takie małe. W kolejce trzeba wstać swoje… Nas to przerosło i nie chcieliśmy czekać, więc poszliśmy na pierwszą stację powrotną. Przechytrzyliśmy system haha I nie staliśmy w kolejce ale nałazić się trzeba było!

Zwiedzania mnóstwo. Górki i pagórki… obowiązkowym punktem wycieczki powinny być ruiny zamku św. Jerzego (Castelo de Sao Jorge). Popatrzcie jak tam ładnie :

Ależ mi było miło powspominać! To jednak nie koniec przygody w Lizbonie reszta w kolejnym wpisie! 😉

Pozdrawiam!

Advertisements

HEJ! I love to travel and enjoy small things. Inspire yourself and enjoy life!

4 Comments

Leave a Reply

%d bloggers like this: